Untitled Document

Autor o sobie

Pochodzę z rodziny o tradycjach naukowych. Ojciec, znany lekarz warszawski, miał opinię jednego z najdowcipniejszych ludzi stolicy. Dowcip jego był pogodny, a pogląd na świat cechowała szlachetna prostota, typowa dla inteligencji końca wieku dziewiętnastego. Związany był z polskim ruchem niepodległościowym. Walery Sławek w swoich wspomnieniach wymienia "gabinet doktora S." jako miejsce konspiracyjnych spotkań pepesowców.


Przez salon moich rodziców przewijała się ra-dykalizująca inteligencja warszawska. Bolesław Prus bywał w naszym domu i pamiętam jeszcze z dzieciństwa pierwszą z nim rozmowę. Prus siedział w saloniku, czekając na ojca, gdy wszedłem, wstał zniecierpliwiony i powiedział: "Niech ka-
waler odda ojcu tę książkę." Jak widzimy, była to rozmowa dość jednostronna.

Karierę artystyczną rozpocząłem od malarstwa i grafiki. Mając lat osiemnaście, wstąpiłem do warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. W studia malarskie włożyłem wiele zapału; zdobyłem parę nagród, miałem swoją wystawę specjalną w Zachęcie, ale głównym źródłem moich dochodów były honoraria za rysunki dla pism satyrycznych.


Nie porzucając malarstwa, coraz żywiej interesowałem się literaturą. Młodzieńczym próbom poetyckim patronował kult Mickiewicza i uroki parnasistów francuskich. Wiosną 1918 roku w "Kurierze Warszawskim" ukazały się pierwsze trzy moje sonety.


W listopadzie tego roku wraz z Janem Lechoniem i Julianem Tuwimem otworzyliśmy kawiarnię poetów "Pod Pikadorem". Nazwaliśmy się "triumwiratem poetów" i rozgłosiliśmy odezwami do ludności "dyktaturę poetariatu". Do małej mleczarni Życkiego na Nowym Świecie, gdzie Kamil Witkowski wymalował upiorne dekoracje wnętrza, zaczęli schodzić się poeci. Przyłączył się do nas Iwaszkiewicz, później Wierzyński.

stoliki : kotły parowe : pompa cieplna : biżuteria : plandeki : biuro tłumaczeń : ogrody : hotele Mazury : spa Mazury